Czuję się jak na karuzeli. Zachowuje się kompletnie nielogicznie i wszystkie moje decyzje są wynikiem impulsu. Dlaczego tak jest? Potrafię być opanowana w trudnych sytuacjach, wymagających zimnej krwi. Czego nienawidzę? Niepewności. Jestem cholernie niecierpliwa i gdy ktoś z dnia na dzień mówi do mnie, że "potrzebuje czasu" i że "chyba mnie nie kocha, ale się zastanawia" dostaje białej gorączki, to jest jak odpalenie racy, wybuch wulkanu. Dlatego, że ja wszystko muszę analizować, a że wiem, że ludzie to mendy, bardzo boję się, że ktoś robi mnie w konia. Jasne, może masz ciężki okres, może potrzebujesz czasu, ale jak można przestać odzywać się do kogoś z kim spędzałeś codziennie każdą godzinę, z kim podpisujesz umowę na mieszkanie i pomagasz w przeprowadzce, całujesz na pożegnanie i dzwonisz po godzinie, bo tęskniłeś. Jak mogę nie być zdezorientowana, a w konsekwencji zła? Ja widziałam, że coś jest nie tak więc naciskałam. Najbardziej wkurzają mnie slowa znajomych typu "może nie powinnaś...". Serio? Mam się obchodzić z każdym facetem jak z jajkiem, ukrywać swoje uczucia, odczucia, oczekiwania, żeby go nie "spłoszyć"? Jeśli tak, to wolę być chyba całe życie sama, ale żyć zgodnie ze sobą. Dlaczego mam każdego dnia czekać jak z nożem na gardle na możliwą wiadomość, telefon, skoro ty możesz właśnie ruchać jakąś laskę? Wiem, rozstania są trudne, ale co gdy ktoś nie wie czy się rozstał. Jak to przeżyć? Przerwy przecież nie istnieją. Przerwy to tak naprawdę koniec, którego nie chcesz przyznać. Więc od dziś, 20.07.2019 postanawiam: traktuje tę sytuację jako rozstanie, przestaje o tym gadać ze znajomymi, roztrząsać w każdej rozmowie. Koniec i tyle. Cel: uleczenie. Będę robić głupie rzeczy, będę próbowała się do ciebie dodzwonić, ale jest pewna na 100%, że po krótszym czasie będę chciała to robić coraz rzadziej i rzadziej.
Zresztą, dzwonienie do ciebie powoduje u mnie ból brzucha jak przed najgorszym egzaminem na świecie.
Absurd: facet, który nie chciał być w związku sprawił, że ja nie chce.
Nawet podryw mnie obrzydza. Obrzydza mnie to, że mogłabym się z kimś przespać. Nie chce szukać pocieszenia, odgrywać się. Chcę mieć spokój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz